StartNewsImprezyVideoGuestbookLinkiKontaktPocztaVinyl-ShopGaleria
Advertisement
XL Energy - Dave Clarke - Klub Nowa Lokomotywa - Warszawa PDF Drukuj Email
Wpisał: Adrian Jagieliński   
19.11.2005.
Od czasu kiedy zafascynowałem się muzyką elektroniczną interesuje się, w mniejszy lub większy sposób, przeróżnymi jej nurtami i gatunkami, jednakże postać Dave'a Clarke'a od samego początku towarzyszyła moim muzycznym podróżom. Może nie z powodu prezentowanych przez niego utworów, ale przez bajeczną wręcz technikę i umiejętności łączenia taneczności i energii z poklaskiem tłumów. 
Jego nazwisko kojarzę więc z jakością a po minionej imprezie postać średnio wysokiego anglika w czarnej skórzanej kurtce utkwi mi w głowie na długie lata. Po pierwsze nie udało mi się pojechać na polską edycję Creamfields, więc noc z 19 na 20 listopada była pierwszą okazją kiedy mogłem go usłyszeć. Przez to do, nawiasem mówiąc troche obskurnej, warszawskiej Lokomotywy jechałem z nie dającą się wręcz opisać ochotą i zapaleniem godnym największych "ciśnieniowców".

Na wstępie zraziła mnie trochę kolejka przed wejściem, ale jako urodzony optymista przetłumaczyłem sobie po cichu, że na najlepsze zawsze trzeba się naczekać. Niestety nie pomyliłem się, bo po wejściu do klubu okazało się, że są lekkie problemy z listą i opaskami (uprawniającymi do wejścia na "balkon"), ale nie o tym mowa, więc przejdźmy do konkretów, czyli muzyki.
Przez pierwsze minuty uderzyła mnie całkowita ignorancja publiki do serwowanych nam ze sceny dźwięków. Otóż pan SLG prezentując swojego live'a bawił się na DJ'ce w najlepsze grając dla garstki tańczących i masy (sic!) podpierających ściany. Rozumiem, że nie każdy przepada za typowo minimalnymi dźwiękami, ale żeby aż tak być zaskoczonym nurtem królującym od ładnych paru miesięcy?? Na całe szczęście po paru chwilach obiecana opaska wylądowała na przegubie mojej dłoni, więc z niebywałą wygodą mogłem napić się drinka i poobserwować ludzi z góry. Z tych obserwacji zrodziła się fascynacja! Otóż odrapane ściany nagle zaczęły pasować do muzyki, która (co nieczęsto się zdarza) docierała do mnie z pod samej sceny w niezmienionej i czystej formie. Cała oprawa wizualno muzyczna poderwała mnie na tyle, że nie kończącz zaczętego alkoholu pobiegłem się bawić.
Po kilkudziesięciu minutach przypomniałem sobie o istnieniu drugiej sali i niejako z obowiązku poszedłem rozeznać się co niemiecka ekipa electro-chłopaków wyprawia. Niestety niezbyt ciepła temperatura powietrza jak i ludzi tańczących wypędziła mnie z tamtąd dość szybko. Po imprezie dowiedziałem się, że panowie Tom Caspare, Frank Fanatic i Stephan Funkmann przez całą noc grali dla mniej więcej 20 osób(!!).
Wracając na główną salę zobaczyłem zbliżającego się Dave'a, więc moje podniecenie zaczęło sięgać zenitu... Niestety występ rozminął się nieco z moimi oczekiwaniami... Liczyłem na masę energetyzującego electro podsycanego przez tech-house bądź techno. Dostałem tylko to ostatnie, i chociaż nie jest to nurt najbardziej mnie absorbujący, przetańczyłem całe dwie godziny.

Po występie głównej gwiazdy swoimi perełkami raczyli nas kolejno Mic Ostap i Dip, którzy skutecznie skatowali, i tak już zresztą wymęczone, moje nogi. Trochę lżejsze techno, posypywane electro i z nutką acidu to muzyka, która w ostatnim czasie dociera do mnie najbardziej. Nie dziwne więc, że niedzielny poranek nie należał do najprzyjemniejszych, ale cóż... geniusz wymaga poświęceń:). Impreza na 5+.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Menu główne
Start
News
Imprezy
Video
Guestbook
Linki
Kontakt
Poczta
Vinyl-Shop
Galeria
Artykuły
Recenzje
Relacje
Konkursy
Kluby
Biografie
top of page
© 2010 Freakinsound.com - Are You Freaked Enough?? - techno music, imprezy, fotki, tech house, vinyle, płyty, recenzje, nowości, house music Design by www.e-creation.pl
E-Creation - Strony WWW | DJ Phonk | Katalog stron internetowych | Rod-Trans Bis s.c. | Zabawki | Księgarnia | Twarze | Odżywki Olimp | Pokoje, Kwatery