|
Full Of Minimal - Daniel Bell - Klub M25 - Warszawa |
|
|
|
|
Wpisał: Agni
|
|
17.06.2006. |
|
Uważaj na to, o czym myślisz przy śniadaniu, dystansuj sie do płatków i do kefiru i porannego minimalu. Brnij przez budyń nudnych ludzi, myśl na co wydasz zarobione pieniądze, ale nigdy, przenigdy nie nastawiaj się... bo i tak nie wiesz co Cię spotka~!
Wyłącz button albo push the button Emkowy soundsystem nie zawiódł, pełna wolność w murach i czysty spontans. Mi to najfajniej zawsze idzie tam oddawanie się wizualizacjom, Oglądanie wielkich postaci, pier*lących się na srebrnym ekranie..
Było bardzo minimalnie, ogrodowo i nieobecnie. Bell pewnie rozwaliłby mój świat w drobny pył, gdybym nie była tak nieskupiona!
Po 1 księżniczka...
Postanowiła lżej ale plumkanie chyba sie jej nie trzyma, więc pojechała jak lubię
Po 2 Bell...
On za to jak 20 czarnych mężczyzn i 1 biała kobieta, wydawał dżwięki "ummm" "ummm" Balet dżwięków, szał pluskania, łaskocząca, ładna muzyka, mało energii, dużo przeciągania. Kochamy sie tak nudzić przy niezniszczalnych bitach Z tego co wiem jednak dla większości zief
Po 3 nad ranem...
Dużo dialogu ue ue ue, dostojne schody i łóżka okupowane przez wszystkich.
to miejsce niezaprzeczalnie ma potencjał!!!
Po 4 after...
After katorga i 1 płyta w kółko bo sztereło odmawiało czytania innych płyt, do czasu aż się naprawiło samo jakoś wzięło i mozna było dalej innych płyt tam głośno. Ale nie za głośno o czym przypominali wciąż sąsiedzi z dołu i "zboku", argumenty swe cyniczne podpierając niebieskimi munurami władzy, która poszła na łep propagandzie wrogiej oraz określonych kół i nawiedziła mieszkanie!
Po 5 cisza zapadająca w końcu i koniec dziecięcych wariactw... |