|
Wpisał: Adrian Jagieliński
|
|
30.05.2005. |
|
Jeszcze do niedawna nazwisko Adama Beyera kojarzyło mi się z wielkimi halowymi imprezami i ciężkim, momentalnie ocierającym się nawet o schranz techno. Nie lada się zdziwiłem, gdy nieco ponad rok temu usłyszałem jego set z shockers, tym bardziej byłem w szoku, gdy dowiedziałem się, że nagrywa kompilację dla Fabric. Styl szweda wyewoluował do momentami progresywnych rytmów, czego dowodem jest opisywana wcześniej przeze mnie EP'ka dla Somy.
Dziś po przeczytaniu jego nazwiska na ulotce możemy spodziewać się imprezy tanecznej, ale wokalowej, melodyjnej i przyjemnej. Spadło tempo jego grania, bo jak sam mówi stara się grać dla ludzi w swoim wieku i sobie podobnych, co więcej - twierdzi, że wydoroślał, a ludziom w pewnym wieku nie przystaje skakać do zbyt szybkiej muzyki...
I faktycznie - takie jest "Fabric 22". Poprzez spokojne minimalne dźwięki i miłe dla ucha wokale (np. w rozpoczynającym kompilację "This World" Slam'ów) autor przechodzi w nieco cięższe i bardziej skoczne techno. Później robi się coraz mocniej, aby wreszcie... rozpłynąć się. Końcówka jest bowiem iście poetyckim wyrażeniem euforii w najczystczej postaci. Słuchając "Redemption" nogi poderwały mi się do tańca, a to tylko jeden z wielu mistrzowskich kawałków na tej kompilacji!!
Cóż więcej? Wszystko tu jest tak dobrane i zmiksowane, że aby zauważyć gdzie zaczyna się a gdzie kończy jakiś numer trzeba się nie lada nasłuchać. Do tego mistrzowsko użyte efekty i z naszego czasu poświęconemu czemuś zupełnie innemu dostajemy przysłowiowe nici. Mix ten jest tak pochłaniający i pociągający, że będzie aktualny jeszcze na długo, długo po wydaniu. |